Polona/Labs

Technologiczne fundamenty cyfrowego dziedzictwa – od pozyskania danych do narracji i interpretacji


    Cyfrowe technologie pomiaru objawiły się w badaniach dziedzictwa architektonicznego stosunkowo wcześnie. Wraz z rozwojem mocy obliczeniowej procesorów, budową coraz wydajniejszych matryc światłoczułych, metody fotogrametryczne stały się coraz powszechniej wykorzystywanym narzędziem wśród architektów i historyków architektury. Wykorzystanie metod obmiaru zabytków metodą naziemnego skaningu laserowego TLS (terrastial laser scanning), doczekało się już bogatej literatury przedmiotu, a metody te stosowane są od przeszło dwóch dekad. Rozpowszechnienie w ostatniej dekadzie dronów i niedrogiego oprogramowania do modelowania 3D, upowszechniło techniki fotogrametryczne. W archeologii, podobnie jak w badaniach architektonicznych, trudno dzisiaj sobie wyobrazić proces badawczy bez stosowania cyfrowych metod pomiaru i prospekcji. 

    Rozpoznanie, ewidencjonowanie i weryfikowanie stanowisk archeologicznych, jest obecnie nie do wyobrażenia bez wykorzystania nieinwazyjnych, również cyfrowych metod prospekcji – pomiarów LiDAR, sonarów oraz metod geofizycznych. Nasza wiedza o stanowiskach archeologicznych, ich identyfikacji  za sprawą pozyskiwanych danych, zaczyna się logarytmicznie rozrastać. Rozwój sieci neuronowych pokaże nam za chwilę kolejne kierunki analiz. Implementacje technologii cyfrowych, znalazły swoje miejsce w dokumentacji archeologicznej, ze względu nie tyle na prędkość rejestrowania, co precyzję odwzorowania. Widać to zwłaszcza podczas badań stanowisk miejskich, gdy mamy do czynienia z reliktami struktur o skomplikowanej, przestrzennej geometrii – skanery laserowe i oprogramowanie do modelowania trójwymiarowego, szalenie uprościły ich dokumentację. Drony ułatwiły rejestrowanie ortogonalnych planów archeologicznych, w szczególności szeroko płaszczyznowych wykopów. Współczesne kamery fotograficzne oraz zaawansowane systemy kontroli barwnej znacznie lepiej niż rysowany kredką papier milimetrowy, radzą sobie z odwzorowaniem kolorów w dokumentacji stratygrafii. [FOT 5]

    Ostatnia dekada przyniosła zasadniczą zmianę, również w paradygmacie kwerendy źródłowej. Szerokie sieciowanie zasobów, mogło zostać przeprowadzone poprzez ustandaryzowanie metadanych dla opisu publikowanych w internecie reprodukcji. Jak wydajny to system, wszyscy czytelnicy niniejszego bloga mogli się przekonać kilka lat temu, z opowieści o tym jak profesor Wiesław Wydra, odkrył w cyfrowych zasobach Biblioteki Uniwersyteckiej w Erlangen nieznane nauce polskiej zdigitalizowane XVI-wieczne druki, w tym pełną wersję fundamentalnego, znanego do tej pory tylko we fragmentach dzieła polskiego baroku – „Rozmowy mistrza Polikarpa ze Śmiercią”. [FOT 6]

    Powyższy przykład, to jedynie przedsmak tego, czym może skutkować usieciowienie oraz pełna cyfrowa dostępność materiałów źródłowych w rękach kompetentnych badaczy. Z całą pewnością wzmocni się komparatystyka, zaś opracowania naukowe uzyskają jeszcze bardziej erudycyjny charakter. Takie opracowania, nazywane czasem „cyfrową humanistyką”, będą posiłkowały się analizą szeregu zdigitalizowanych i dostępnych z poziomu internetu źródeł. Historia sztuki będzie mogła a vista porównywać mikroskopowe zbliżenia fragmentów dzieł wykonanych technikami gigapikselowymi. Archeolodzy znajdą analogie do odnalezionych fragmentów ceramiki, zaś wyspecjalizowane algorytmy próbkując i eliminując, odtworzą nieczytelne fragmenty manuskryptów. Zanim jednak to się stanie, spełnione muszą zostać warunki brzegowe procesów digitalizacyjnych. Oprócz fundamentalnych działań na gruncie legislacji (np. Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami nie przewiduje dzisiaj prowadzenia rejestru zabytków w formie cyfrowej), potrzebna jest  standaryzacja zbierania danych, standaryzacja opracowania i publikowania. Spójne, zebrane w jednym miejscu dane dadzą nam niesamowite wsparcie kontekstowe, wzmacniające erudycyjność analizy, w oparciu o materiały produkowane w wielu instytucjach kultury. Ale nie tylko – np. dane pozyskane przez regionalistów w terenie, tzw. archiwa społeczne, mogą mieć kapitalne znaczenie w innych dziedzinach. Stare rodzinne zdjęcia mogą rzucać nowe światło na zagadnienia przebudowy obiektu architektonicznego, zapis wywiadu wytłumaczy hermetyczną toponomastykę, a endemiczna tradycja garncarska wyjaśni pojawiający się w materiale archeologicznym specyficzny kształt wylewu. [FOT 7]

    Na zakończenie należy postawić tezę, że w dziedzinie ochrony zabytków nie ma współcześnie większej potrzeby niż zachować, przynajmniej w formie dokumentacji, to co dotrwało do naszych czasów. Mając narzędzia, jednolite i określone systemowo sposoby odwzorowania, opisu i zapisu danych, a potem systemowe wsparcie takiego przedsięwzięcia – szczególnie w rozwoju i utrzymaniu infrastruktury przechowującej i udostępniającej dane, to wykonalne, choć wymaga szerokiego porozumienia, zmian legislacyjnych i długofalowego wsparcia finansowego.

    Takie działania rozwijają się, dopóki w procesy digitalizacyjne będą włączane rozmaite środowiska -administracja, instytucje, sektor nauk humanistycznych, technologicznych, kreacja. Wielogłos opowieści, daje różnorodność perspektyw. Dla nas, pracowników sektorów dziedzictwa, dokumentalistów i badaczy, nadrzędnym celem jest i będzie jego istnienie. Wieczne.

    Artykuł powstał w ramach realizacji przez Bibliotekę Narodową zadania sfinansowanie działalności Centrum Kompetencji w zakresie digitalizacji materiałów bibliotecznych w 2025 roku. 

    ◊◊◊

    Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego